Do brzegu dąży. A gdy jedni z trwogi

Na miejscu stanęli głazem,

Drudzy zwracają ku ucieczce nogi,

Łagodnym rzecze wyrazem:

„Młodzieńcy! wiecie, że tutaj bezkarnie

Dotąd nikt statku nie spuści:

Każdego śmiałka jezioro zagarnie

Do nieprzebrnionych czeluści.

I ty, zuchwały, i twoja gromada

Wraz byście poszli w głębinie6: