Prężą się liny, niewód idzie z cicha,

Pewnie nie złowią ni oka5.

Na brzeg oboje wyjęto już skrzydło,

Ciągną ostatek więcierzy:

Powiemże jakie złowiono straszydło?

Choć powiem, nikt nie uwierzy.

Powiem jednakże. Nie straszydło wcale,

Żywa kobieta w niewodzie,

Twarz miała jasną, usta jak korale,

Włos biały skąpany w wodzie.