Gdzie dom twój, gdzie są rodzice?

Minęło lato, zżółkniały liścia4

I dżdżysta nadchodzi pora:

Zawsze mam czekać twojego przyścia

Na dzikich brzegach jeziora?

Zawszeż po kniejach jak sarna płocha,

Jak upiór błądzisz w noc ciemną?

Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha,

Zostań się, o luba, ze mną!

Chateczka moja stąd niedaleka