I każdy musiał kląć drogę;

Ten złamał dyszel5, ten wywrócił wozy,

Innemu zwichnął koń nogę.

Ja, chociaż pomnę, nieraz Andrzej stary

Zaklinał, nieraz przestrzegał:

Śmiałem się z djabłów6, nie wierzyłem w czary,

Tamtędym jeździł i biegał.

Raz, gdy do Ruty jadę w czas noclegu,

Na moście z końmi wóz staje;

Próżno woźnica przynagla do biegu,