I larwy stają widomie.

Raz trup po drodze bez głowy się toczy,

To znowu głowa bez ciała,

Roztwiera gębę i wytrzeszcza oczy,

W gębie i w oczach żar pała.

Albo wilk bieży: pragniesz go odegnać,

Aż orlem skrzydłem wilk macha...

Dość «zgiń, przepadnij!» wyrzec i przeżegnać,

Wilk zniknie wrzeszcząc: cha, cha, cha!

Każdy podróżny oglądał te zgrozy,