Że o północnej godzinie,

Nikt, jak najstarszy człowiek zapamięta,

Miejsc tych bez trwogi nie minie.

Bo skoro północ nawlecze zasłony,

Cerkiew się z trzaskiem odmyka4,

W pustej zrąbnicy dzwonią same dzwony,

W chróstach coś huczy i ksyka.

Czasami płomyk okaże się blady,

Czasem grom trzaska po gromie,

Same się z mogił ruszają pokłady,