Koń jak gdyby zbył ciężaru,
Przemknął dziesięć sążni jaru26.
Lecą bagnem przez manowiec,
Pusto wkoło. Błędny ognik
Tuż przed nimi, jak przewodnik,
Od grobowca na grobowiec
Przelatuje; gdzie przeleci,
Ślad błękitny za nim świeci,
A tym śladem jeździec leci.
— «Mój kochanku, co za droga?