Pożegnania

Przedwczoraj po śniadaniu, na ziemi niemieckiej,

postanowiłem się ogolić, wyjąłem z plecaka maszynkę

i mydło, będące aktualnie kością niezgody między

mną i Beatą Zużewicz, i ręcznik,

i poszedłem w to miejsce, gdzie za drobną sumę

można było zakupić 10 rodzajów prezerwatyw,

a starzy niemieccy generałowie odlewali się równocześnie

jak na komendę, w lustrze zobaczyłem nareszcie

szramę na swoim czole, dawno już przecierpianą,