roweru nigdzie nie zostawię bo mi go ukradną

w związku z czym odpadają czytelnie i sklepy z płytami

będę jechał i jechał aż zapadnę w sen

Kraków, grudzień 1992

Transmisja

ja tutaj a tam tristan konający leży

izoldy wyczekuje no i się doczeka

potem umrze i dobrze ile by to w końcu

miało trwać i tak przecież przedtem będą wyć z rozkoszy

ja sam oni we dwoje chwytliwymi gardłami