w domu moich rodziców zwykłe zresztą meble

nie służące jednak niczemu prócz czystości

na które starczy spojrzeć by zobaczyć przyszłość

idealną wyrastającą ponad wszelakie pragnienia

jak nieistnienie jak cisza morska pośrodku podróży

stałość najdosłowniejsza chociaż mimo wszystko

podległa upływowi czasu gdyż jak wszystko

powleka się mgłą niepamięci tak meble

kurząc się uczestniczą w naszej ziemskiej podróży

niezdolne samodzielnie utrzymać się w czystości