udka, skrzydełka, piersi, wszystko oddzielnie, skwierczy
tam na patelni, łączy się w zapachu, zapach
to taki kurczak, który wreszcie umie latać.
pozbywam się zapachu (może mam halucynacje),
aż wreszcie kiedyś stwierdzę, zrośnięty z nim na stałe,
że przecież, choć niejasno, wszystko to wiedziałem.
Kraków, paździemik-listopad 1995