Nie widzę innego sposobu dla uratowania honoru i zasad wuja.
DIONIZY
Tak mówisz? do siebie Dionizy, zbierz no twoje zmysły; wszak rozum to twój nieodstępny towarzysz... Zmuszać go, kiedy jej nie kocha, byłoby niegodnie... Jak wybrnąć z tej kabały? Również zadrwić z Eufrozyny, z starego panieństwa, tym bardziej, iż ona milutka, skromna... a co najważniejsza, że całe życie salwowałem siebie, a teraz powiedzą, iż żadnego taktu nie mam... ten zarzut byłby dla mnie strasznym ciosem... nie ma sposobu, nie ma wyjścia, chyba sam się z Eufrozyną ożenię... to taka luba dziewczyna, a że niemłoda, będę asekurowany. Tak, sam się oświadczę — ocalę Anzelma! do Anzelma Anzelmie, proś tu całą rodzinę.
ANZELM
Co wuj zamierza uczynić?
DIONIZY
Polegaj na mnie, twój wuj nie w takich był tarapatach, a zawsze wybrnął.
ANZELM
Jak się ta niekomiczna komedia zakończy?
odchodzi