Gdyśmy dojeżdżali do brzegów Holandii, ukazywały się w oddaleniu maszty okrętów przejeżdżających. Mały chłopak stał przy ojcu na pokładzie i pokazywał maszt taki palcem, mówiąc:
— Tatusiu, czy to gruszkę w polu widać?
Śmiech ogólny.
Na dole okrętu nie wolno palić tytuniu49 i w jednym oddziale przestrzega tego majtek pół Anglik, pół Niemiec, który ma brodę capa, a twarz szympansa; podbiegł oto zapalczywie do chłopa i pyta:
— Do you smoke?50
Ale chłop schował papierosa, a kiedy majtek odszedł, żona winowajcy się odzywa:
— Pokraka jeden, włożył sobie talerz na łeb i myśli, że co wielkiego, a toć on ciebie, Michał, smokiem nazwał...
Kiedyśmy płynęli, mając na prawo brzegi Anglii, chłopi się ciekawie przyglądali, a jeden rzekł:
— Czy to i w Bryzolii tak będzie? Chałupy takie rzadkie.
Inny powiedział: