Pod wieczór, około szóstej, gdy się França pojawił w koszarach swego pułku, przystąpił do niego jeden z oficerów, odradzając mu wejścia do koszar ponieważ, jak powiadano, wyszedł rozkaz rządowy uwięzienia porucznika. A tak nie mówiono o niczym innym, tylko o konieczności wybuchu rewolucji i o wydanych do policji rozkazach aresztowania.

Tego samego wieczora porucznik uważał sobie za obowiązek iść do generała Deodoro i opowiedzić mu, że na wczorajszym meetingu oficerskim zaszły bardzo poważne postanowienia i rząd dowiedział się o tym wszystkim; zachodzi przeto potrzeba pośpiesznego działania, inaczej zgubi się całą sprawę.

Generał Deodoro, który był chory, odrzekł na to: „Lepiej nic nie robić, to wszystko jest dzieciństwo. Zachowajmy się spokojnie!”

Wtedy porucznik odrzekł, iż przeciwnie — rzecz jest bardzo poważna, a jeśli ją generał inaczej uważa, to dla tego chyba, że nic nie wie o istniejących przygotowaniach. „Hrabia de Ouro Predo — mówił França — nie pozwoli nam zachowywać się spokojnie, choćbyśmy tego chcieli; wszystko jest odkryte, trzeba się więc zdecydować na wystąpienie z orężem w ręku!”

Następnie França przedstawił generałowi, że wszystkie pułki w Rio de Janeiro należą do spisku, a w części także policja i gwardia narodowa. Oprócz tego, przekonywał go, że dwie szkoły wojskowe są również duchem rewolucji przejęte i odegrają prawdopodobnie dużą rolę w dziele przewrotu; ponieważ młodzież jest pełna entuzjazmu i ożywia ją uczucie patriotyzmu. Wszystkie te przedstawienia wywarły dobry skutek, gdyż generał polecił porucznikowi França ponieść natychmiast rozkazy do całej armii w Rio de Janeiro.

Cała noc zeszła na komunikowaniu owych rozkazów. Rano, 15 listopada, wojsko już obległo skład ministerium w biurze ministra wojny. Niebawem też ukazał się w tym biurze generał Deodoro i rozkazał ministrom, aby opuścili miejsce urzędowania, jako pozbawieni władzy rządzenia.

Jeszcze tego samego dnia ogłoszono rzeczpospolitą. Generał Deodoro nie chciał tego uczynić, gdyż jemu chodziło tylko o rozwiązanie ministerium; zmusili go jednak do tego Solon i Beniamin Constant.

França otrzymał publiczne podziękowanie za to, iż przez zwołanie meetingu oficerskiego w dniu 13 listopada szczęśliwie przyśpieszył wybuch rewolucji. W trzy dni zaś po ogłoszeniu rzeczypospolitej dano polecenie, aby cesarzowi, uwięzionemu w swoim pałacu, wręczył dekret, pozbawiający go władzy monarszej, a jednocześnie wyznaczający mu donację w ilości 12 500 000 franków.

— Rząd polecił mi doręczyć waszej cesarskiej mości ten dekret — rzekł França, zbliżając się do cesarza, który właśnie schodził ze schodów swego pałacu.

— Kto taki? — spytał Pedro II z naciskiem.