Ale nie zawsze wnika nam do duszy

Kolec ich krwawych katuszy;

A gdy wesołych przyjmujemy gości,

W nieszczery się uśmiech stroi

Nasza obłudna twarz.

Przedsię dobrego pasterza,

Gdy pilną ma straż

Nad swego ludu trzodą,

Błyski wodnistej przyjaźni,

Którymi fałszywe lśnią oczy,