KASANDRA

Ojej! Ojej!

I znowu mnie opętał groźny duch! W swe służby

Porywa mnie szał wieszczeń. O, nieszczęsne wróżby!

Patrzajcie! W bramie domu, ni senne widziadła,

Gromadka niewiniątek zabitych usiadła —

Przez własnych swoich krewnych zarzezane dzieci!

W ich rękach — patrzcie, patrzcie! — kawał mięsa świeci —

To nerki ich i trzewia! Ojciec ich rodzony

Spożywał karm tę straszną. Gdzież szukać obrony?