Zbawiona181 zmysłów, nie wie

Dusza, co począć już,

Gdzie zwrócić na tor się najprostszy!

Patrzący na domu ruinę,

Snać na wiek wieków ginę

Bez rady!

Widzę, zbliżają się grady,

Nie w kroplach deszczu, lecz w krwawej ulewie

Nadciąga ciężar burz!

Na nowym brusie182 Sprawiedliwość ostrzy