Mojego dzisiaj królu, zwróć ku mnie swe lica.

Pomocnym bądź mi zbawcą! Przybyłem z daleka192

Do ziemi swej rodzinnej, lecz nikt mnie nie czeka —

Nie witan przez nikogo syn Agamemnona,

Orestes! Dusza jego bólem przepełniona,

Gdyż ojca krwawy podstęp zabrał mu i przeczy

Puścizny jego dziadów! W Strofijosa pieczy

Nad brzegiem cudzoziemskim parnaskiego193 zdroja

Chowała się i rosła biedna młodość moja;

A ty, dni mych najpierwszych towarzyszu miły,