Gniew ojca niewidzialny odtrąca zbrodniarza!

Przytułku nikt mu nie da; dola jego wraża,

Samotna, bez przyjaciół, wszelkiej czci daleka,

I śmierć go pełna hańby i samotna czeka,

Acz umarł, będąc żywym... Oto wyrok nieba!

Tym wróżbom Loksyjasza uwierzyć mi trzeba,

A choćbym i nie wierzył, dzieło spełnić muszę.

Zbyt dużo dzisiaj przyczyn nagli moją duszę:

Od boga dany rozkaz i ten srom ojcowski,

Ohydny, i to jarzmo nieuchronnej troski.