I sen mi wszelki wydrze, albowiem me oczy

Zobaczą błysk ich paszczęk w najgęstszej pomroczy;

Wyprawia je spod ziemi niepomszczony bliski,

Ażeby nas skrytymi ścigały pociski,

By szczuły nas majaków rozpętaną sforą,

Do szału przywodziły mózg nasz trwogą chorą;

Że z miasta mnie głos ludu na nędzę wywoła!

A takim wywołańcom220 nie wolno jest zgoła

Kielicha tknąć — w ofiarnym gdy zechce obrzędzie

Wziąć udział, tejże chwili odepchnięty będzie: