„Twa dusza — tak powiedział — sczeźnie, zginie marnie;

Jak wołu ryczącego, będą cię męczarnie

Na drogach twych ścigały!”. Oto jego słowa,

Wieszczące, jaki gniew się w łonie zmarłych chowa

I jakie spustoszenia rozsiewa ponure:

Że straszna mnie choroba połamie, że skórę

Ostrymi będzie szarpać zębami na sztuki,

Spoczwarzy dawne kształty. Nie koniec nauki:

Opadną mnie — tak wróżył — widma, Erynije,

Z wylanej krwi ojcowskiej wrzący płód ożyje