Ze stołu Fineusa293. Te zasię widziadła

Bez skrzydeł są, acz równie ohydne i czarne

Od stóp do głów na ciele. Wstrętu nie ogarnę

Oddechów ich chrapliwych! Z oczu jad im ciecze,

A strój ich jest ci taki, że ni w progi człecze

Zawitać w nim, ni stanąć przed oblicze boże.

Podobnych nie widziałam na całym przestworze,

I nie ma ludu w świecie, co by, takie plemię

Żywiący, nie żałował: zbyt to ciężkie brzemię!

Lecz wszystkoć ja to zdaję na pana świątyni: