O łaskę błagający, haniebnie znieważa290:
Dłoń jeszcze krwią ocieka na tym miejscu świętem,
Miecz nagi trzyma w dłoni wraz z oliwnym prętem,
W wełnianą, białą wstęgę owitym291 troskliwie —
Spostrzegłam to wyraźnie. A przy nim — o dziwie!
Na krzesłach pełno kobiet uśpionych dokoła;
Nie kobiet, raczej Gorgon292 straszliwe zebranie —
Czyż język mój tę grozę opisać wydoła? —
A przecież i nie Gorgon: patrzałam ci na nie
W obrazie, jak ich ciżba wszelką strawę kradła