Co, śpicie? Czyż się godzi, gdy ja w takim trudzie?

W obliczu wszystkich zmarłych przez was opuszczona,

Wstyd znoszę nieustanny, morderczyni-żona!

Umarli wstyd mój znają! Samotnieć ja chodzę,

Wyklęta z ich szeregu300. To wam mówię: srodze

Ma wina mnie przygniata. Lecz ja, któram w sposób

Tak straszny ucierpiała od najdroższych osób,

Nie widzę, by ktoś z bogów bronił mego prawa,

By dłonie matkobójcze zmogła pomsta krwawa.

O, popatrz na tę ranę! Zobaczysz, boć przednie