Są oczy twego ducha, gdy drzemiesz; zaś we dnie

Leniwie ścigasz Doli ofiarę. Bogatą

Niejedną jam was godnie żywiła obiatą,

Bez wina301, czystą, hojną; niejedną wam kładę,

Bywało, karm302 po nocy; sowitą biesiadę

Przy moim gotowałam ognisku, na którą

Bóstw innych nie prosimy — za wszystko ponurą

Niewdzięczność tylko sprzątam, a on, niby sarna,

Z rąk waszych się wymyka. Sieć to była marna:

Wyskoczył z niej, ucieka, drwi z waszej gonitwy.