Hefajstos69, co swe ognie rozpalił na wyży

Idajskiej; od ogniska spieszył do ogniska

Płomienny jego goniec. Ida70 blask swój ciska

Na Lemnos, na Hermesa opokę71, a dalej

Już Athos72, schron Zeusa najmilszy, się pali,

Ognisty znak dostawszy. Potem coraz płodniej

Rozrastał się po drogach sosnowej pochodni

Ogromny żar; świecący, jak promienie słońca,

Po morza rozigranych falach mknął bez końca,

Aż dobiegł do Makista73 wierchowej strażnicy;