I tego sen nie zmorzył: płomienistolicy,

W te tropy ze swej czujnej zerwawszy się warty,

Wysłańca w dalszą drogę pchnął; ten, nieprzeparty,

Z swą żagwią do Eurypu74 dobiegłszy wybrzeży.

Dał znak Messapiosa75 opoczystej76 wieży.

Ten w zamian odpowiedział: suche wrzosu pęki

Żar dały niesłabnący. Łagodny i miękki,

Ni światło księżycowe, szedł ten blask wysoki

Równiami Asoposa77, aż hen, pod opoki.

Pod szczyty Cyteronu78, nowe budząc straże.