Przy zwłokach swych najbliższych w wielkim smutku siedli —

Przy mężu tutaj żona, tam przy starcu dziecię.

Najmłodsza swego rodu latorośl. Na świecie

Większego nie ma bólu nad ten, gdy tak z wargi

Tych dziś już niewolników krwawe płyną skargi

Na dolę swych najdroższych. Tamci zaś, strudzeni

Zamętem i rozgwarem walk wśród nocnych cieni,

Rozbiegli się po mieście, aby znaleźć jadło.

Nikt znaku się nie trzyma, idzie, jak wypadło.

Jak ślepy traf przydarzył; pomny swojej nędzy,