Płomienna wieść, przez żarne podana ogniska,

Czy może owo światło jest, ni obraz we śnie,

Co przyszedł, pełen czaru, i zginął przedwcześnie.

Bo oto widzę posła, jak k’nam od wybrzeża,

Uwieńczon gałązkami oliwnymi101, zmierza.

A suchy, dżdżu spragniony kurz, co pod dostatkiem

Obsypał go, brat bliźni błota, jest mi świadkiem,

Że niemym posłem nie jest i że nie przez blaski

I dymy watr102 wierchowych udzieli nam łaski

Radosnej, albo... O tym ani wspomnąć nie chcę,