Moczyły nam odzienie; w czochry110 naszych włosów

Dostało się robactwo. A któż nie pamięta

Tych strasznych zim, gdy z mrozu ginęły ptaszęta,

Tych śniegów, które Ida sypała bez miary?

A one letnie spieki, południowe żary,

Gdy morze, bez powiewu, bez najmniejszej fali

W sen cichy się układa?... Dziś nikt się nie żali,

Minęły wszystkie trudy — dla tych, którzy w grobie

Dziś legli i zapewne już nie życzą sobie

Zmartwychwstać. Ale po cóż tych, co padli w boju,