A za mną, w trop śledzący wszystkie moje kroki,

Biegł Argos, pasterz wołów, syn ziemi stuoki —

Odebrał ci122 mu życie los niespodziewany123,

Lecz ja się błąkać muszę. Tak z łanów na łany

Bogini mściwym biczem bez tchu mnie popędza!

Słyszałeś teraz wszystko, wiesz, jaka ma nędza,

Więc jeśli możesz wskazać, co jeszcze mnie czeka,

To mów — lecz tylko prawdę! Litości daleka

Niech będzie twoja wieszczba. Najgorszej boć124 znamię

Choroby, jeśli słowo w naszych uściech kłamie.