Zda się mrzeć w rytm mrącego dnia ścichłego szumu.

A serce, obrócone ku czułym przygodom,

Wędruje w mroku gwiezdnych latarni nad wodą...

Pierwsze wieczory wiosny! tchy! gorączki senne!

Ciepło rąk! warg tęsknota! spojrzenia promienne!

Zaś Amor, z różą, usty5 trzymaną wonnemi6,

I skraj płaszcza za sobą ciągnący po ziemi,

O most nadrzeczny wsparł się pyszny i niedbały

I szukając w kołczanie bystrolotej strzały,

Z cudnych, ślepych swych oczu, które blask rozpala,