Co w starych kościach wiarą dotrwało nam jeszcze.

Ale już uśmiechnięta, spowita w zawoje

Noc, noc poganka, wszczyna misteryja3 swoje,

I złoty nów księżyca w świetlanej okiści4,

Promienieje wciąż jaśniej i świetniej, i czyściej...

Na rozgorzałe miasto, co ścicha tej chwili,

Rzekłbyś, że dłoń kobieca łagodnie się chyli:

Barwy i szmery gasną w tę jedną godzinę,

Czar wieczoru się kończy i wszystko jest sine.

Niezapomniana chwila, kiedy dusza tłumu