Na lekkich drzewach omgła1 lśni zielono złota.

Lud roboczy po pracy wraca gwarną zgrają,

I pod zmierzchem chodaki miarowo stukają,

Rzekłbyś, ścierają słodkie Weroniki2 ręce

Twarde czoła w spylenia i potu udręce...

Oto tydzień się kończy, i wraz się rozdzwania,

Rad wieszczący jutrzejsze święto Zmartwychwstania,

Chór dzwonów — rozbujany z starych wież, gotyckich,

Jakby powrotna fala wieków katolickich,

Poruszający w ciche przebudzenia dreszcze,