Najwspanialsza, a zarazem najstarsza świątynia Hery wznosiła się w pobliżu peloponeskiego miasta Argos. Tam na cześć bogini obchodzono co pięć lat bardzo uroczyste święto. Lud podążał z miasta z procesją do świątyni, a kapłanka Hery jechała na wozie ciągniętym przez parę białych byków. Przybywszy na miejsce, palono na cześć Hery hekatombę, tj. ofiarę składającą się ze stu wołów. Jak zawsze przy ofiarach krwawych, i tu nie palono zwierząt w całości. Po zarżnięciu bydlęcia niszczono ogniem tylko owinięte w tłuszcz udźce, resztę zaś pieczono i spożywano. Tak więc pozostawało tu podczas hekatomby bardzo wiele mięsa dla zebranego ludu, który zajadał je wesoło, po czym rozpoczynały się igrzyska, w których chodziło głównie o zerwanie tarczy przytwierdzonej do ściany. Zwycięzca otrzymywał zerwaną tarczę i wieniec mirtowy35.

Do uroczystości Hery w Argos odnosi się znana w starożytności opowieść o młodzieńcach Kleobisie i Bitonie, których matka była kapłanką w owej świątyni. Nadchodziła właśnie pora, kiedy kapłanka, mieszkająca dość daleko od świątyni, miała się wybrać w drogę, aby spełnić obrzędy świąteczne. Czekano już tylko na zaprzęg, który miał ją tam zawieźć. Chwile mijały, zaprzęg nie nadchodził. Wtedy Kleobis i Biton sami zaprzęgli się do wozu i zawieźli ukochaną matkę do świątyni. Kapłanka, rozrzewniona tak wymownym dowodem przywiązania swych dzieci, zwróciła się w uroczystej modlitwie do bogów, prosząc ich, żeby Bitona i Kleobisa wynagrodzili najwyższym darem, jakiego mogą udzielić śmiertelnikowi. I cóż się stało? Oto po uroczystej ofierze zasnęli obaj bracia obok siebie i nie obudzili się już nigdy.

Sztuka przedstawiała Herę jako kobietę o rysach pięknych, ale poważnych, o dużych oczach, bujnych włosach, u czoła uwieńczonych diademem. Postać jej, otulona długą, fałdzistą szatą, jest w całym słowa znaczeniu majestatyczna36.

Świątynia w Argos mieściła w sobie najsłynniejszy posąg Hery, dzieło sławnego rzeźbiarza Polikleta37. Jak posąg Zeusa w Olimpii, tak i ten był wykonany w złocie i kości słoniowej, miał też równie ogromne rozmiary i stał się tak samo wzorem dla rzeźbiarzy, którzy w późniejszych czasach tworzyli posągi Hery (ryc. 10, Hera Ludovisi w Neapolu).

Herze poświęcone były ze zwierząt paw i kukułka, z roślin owoc granatu i mirt, którego listki oplatają skronie dziewic wstępujących w stan małżeński.

Rzymianie nazywali Herę Junoną. Jak grecka Hera, tak też Juno Rzymian doznawała szczególnej czci od kobiet zamężnych.

13. Hebe. Iris. Ganimedes

Hebe, bogini wiecznej młodości, była ulubioną córką Hery. Gdy bogowie gromadzili się w wielkiej sali Olimpu, Hebe nalewała im nektar. Kiedy najdzielniejszy ze wszystkich bohaterów, Herakles, którego życie później poznamy dokładniej, skończył swój ziemski żywot i dostał się na Olimp, poślubił tam Hebe. Hera zgodziła się na to, chociaż za jego życia najbardziej prześladowała Heraklesa swą nienawiścią.

Iris38, bogini tęczy, była posłanką Hery. Jeśli Hera wydała jakiś rozkaz, jeśli miała komuś polecić jakąś czynność lub donieść o czymś, wysyłała w takich razach Irydę, zupełnie sobie oddaną. Stopy Irydy, schodzącej z niebios na ziemię, zakreślały, według wiary Greków, wielobarwny łuk na niebie — tęczę.

Ulubieńcem Zeusa był Ganimedes, królewicz trojański. Swoją nadzwyczajną urodą zwrócił na siebie uwagę bogów, którzy uznali, że tak piękny młodzieniec powinien usługiwać im podczas uczt na Olimpie. Zeus zesłał swego orła na ziemię lub, jak opowiadali inni, sam w postaci orła zleciał ze szczytów Olimpu i uniósł ze sobą urodziwego królewicza. Ganimedes, obdarzony wieczną młodością, przybywa odtąd wśród bogów, a gdy się razem zgromadzą, razem z Hebe podaje im ambrozję i dolewa im nektaru. Ambrozja jest to potrawa, a nektar napój bogów, one zachowują im młodość i zapewniają nieśmiertelność.