28. Orszak Afrodyty

Do orszaku Afrodyty należały Hory i Charyty, a nadto słuchali jej rozkazów bogowie Eros i Hymen.

Hory (co znaczy dosłownie: pory roku) były córkami Zeusa i boginiami pór roku. Grecy odróżniali zazwyczaj tylko trzy pory roku: wiosnę, lato i zimę, liczyli więc trzy Hory.

Charyty, u Rzymian Gracje (wyraz grecki charis, a łaciński gratia oznaczają tyle, co wdzięk, powab), były boginiami wdzięku. Darem tych trzech sióstr było wszystko, co dodaje życiu powabu i przyjemności; one stworzyły piękne formy życia towarzyskiego, tak samo, jak zsyłały natchnienie artystom, tworzącym wiekopomne dzieła.

Hory i Charyty wyobraża sztuka jako piękne dziewice, odziane lekko, uwieńczone kwiatami, złączone w tanecznym chórze.

Eros, u Rzymian Amor (wyrazy te znaczą tyle, co polskie „miłość”), był bogiem miłości, a Hymen bogiem małżeństw. Erosa przedstawiano zawsze z łukiem i kołczanem, bowiem wypuszczona przez Erosa strzała raniła serce i zapalała je miłością ku jakiejś osobie. Nie zadowalając się jednym Erosem, rzeźbiarze i malarze ze szczególnym zamiłowaniem przedstawiali kilku i kilkunastu naraz erosów, czyli amorków, pociesznych, pucułowatych, niby-aniołków, dzieciaków, płatających rozmaite figle.

Bardzo często też przedstawiano Psyche (wyraz ten znaczy „dusza”), uosobienie duszy ludzkiej, małżonkę Erosa, jako dziewczę z motylimi skrzydłami. Na kamei (ryc. 24) widzimy ją odpoczywającą na skale.

29. Hefajstos (Wulkan)

Hefajstos, zwany przez Rzymian Wulkanem, był synem Zeusa i Hery. Gdy przyszedł na świat, był tak brzydki, że przerażona matka wyrzuciła go z Olimpu na ziemię. Nimfy morskie pochwyciły spadające niemowlę i wychowały je u siebie w grocie.

Wkrótce zaczął Hefajstos wyrabiać śliczne przedmioty z rozmaitych metali. Budziły one podziw wszystkich, którzy je oglądali. I tak ukuł z miedzi bardzo piękny, wygodny fotel i posłał go na Olimp w darze swojej matce. Hera ucieszyła się niemało pięknym upominkiem, a chcąc go spróbować, usiadła w fotelu. Przekonawszy się, że jest bardzo wygodny, chce powstać — lecz o zgrozo! nie może. Wszyscy bogowie śpieszą na pomoc, lecz nikt nie umiał poradzić. Musiano się wreszcie zwrócić do mistrza, który dzieło sporządził. Pierwszy do Hefajstosa udał się Ares, lecz ten odstraszył go rozpalonymi głowniami78. Bóg wina podjął się z kolei zadania, które nie udało się bogu wojny, i dokonał go z lepszym powodzeniem: ukoił winem rozdrażnienie Hefajstosa i zaprowadził go na Olimp. Przebiegły mistrz uwolnił Herę z przykrego położenia i pozostał odtąd na Olimpie.