Z kultem rzymskiej Westy łączył się ściśle kult penatów i larów, czczonych również przy ognisku domowym.

Lary były to bóstwa opiekuńcze rodziny, penaty zaś to duchy zmarłych przodków, którym przypisywano staranie o dobro potomków. Posążki larów i penatów mieściły się w szafce, ustawionej obok ogniska domowego. Kult larów i penatów zachował w późnych wiekach pierwotny, nader prosty charakter. Trzy razy na dzień, przed śniadaniem, obiadem i wieczerzą, ustawiano przed nimi miseczki z odrobiną strawy83; oprócz tego w dniach uroczystości rodzinnych i w trzech dniach każdego miesiąca ofiarowano im, tj. wylewano przed nimi trochę mleka, miodu i wina. W czasie takich ofiar szafka była otwarta, a posążki uwieńczone.

Panna młoda, wstępując do domu męża, składała ofiarę larom; młodzieniec, zrzucający szatę chłopięcą, ofiarował larom złoty amulecik, który do tego czasu nosił zawieszony na szyi.

Oprócz larów prywatnych były i lary pewnej miejscowości, i lary państwowe. Nawet niektóre ulice miały swych larów, których posążki umieszczone były w osobnych kapliczkach.

Oprócz świątyń czworokątnych istniały już u Greków także okrągłe, były jednak dość rzadkie, Rzymianie zaś lubowali się w tej formie. Świątynia taka była albo cała okolona kolumnadą, albo u wejścia znajdował się portyk z kolumnami. Świątynie okrągłe pokrywała z reguły kopuła. Otóż świątynia, zwana świątynią Westy albo Sybilli, zachowana jeszcze bardzo dobrze, w okolicy Rzymu, w Tivoli (ryc. 26), przedstawia nam typ świątyni okrągłej, otoczonej kolumnadą. Kolumny te należą do rodzaju tak zwanych korynckich. Kolumna koryncka, o podstawie takiej jak jońska i równie wysmukła, ma kapitel bardzo wspaniały, przedstawiający podwójny lub kilkakrotny rząd prześlicznych liści. Kolumny korynckie w budowlach rzymskich spotykamy bardzo często. Kolumnami rzymskimi nazywamy kolumny łączące w kapitelu liście ze ślimakami (wolutami) kolumny jońskiej. Rycina 27 przedstawia tak zwaną Maison Carrée w Nimes we Francji, świątynię rzymską w stylu korynckim, bardzo dobrze zachowaną.

32. Bóstwa losów ludzkich

Odwieczne przeznaczenie uważali Grecy za potęgę tak wielką i bezwzględną, że słuchali jej wszyscy bogowie, nawet sam Zeus musiał się jej poddawać. Wyobraźnia Greków stworzyła tyle przeróżnych postaci rozlicznych bóstw, jednak nie zdołała uosobić przeznaczenia rządzącego całym światem. Losami ludzkimi kierują obok przeznaczenia Parki i Fortuna; te rzymskie nazwy bóstw greckich: Mojr i Tyche, używane są powszechnie po dziś dzień.

Mojry — trzy siostry — siedzą wiecznie przy kołowrotku i przędą delikatną i nietrwałą nić żywota ludzkiego: Kloto snuje ją, Lachesis odmierza, a Atropos przecina. Gdy jej nieubłagana ręka przetnie nitkę, człowiek na ziemi umiera.

Tyche, czyli Fortuna jest boginią szczęścia. Ponieważ szczęście jest niepewne i zmienne, dlatego przedstawiano Fortunę stojącą na chwiejnej i śliskiej podstawie, mianowicie na kuli. W ręku trzyma róg obfitości i ster życia, niekiedy również oparty na kuli, na znak niepewności losów człowieka (ryc. 28).

33. Demeter (Ceres) i Persefona (Prozerpina)