Rea oprócz Hestii miała dwie córki, Herę i Demeter. Hera została małżonką Zeusa i królowała na Olimpie. Demeter (u Rzymian Ceres) wolała pozostać przy matce i jak ona opiekować się ziemią i ziemiopłodami. Jest ona głównym bóstwem zbóż i płodów ziemnych.

Brat jej, Posejdon, uniesiony popędliwym usposobieniem, bardzo ją raz obraził. Rozżalona na bogów, którzy się za nią nie ujęli, zaczęła Demeter w bólu i rozpaczy unikać światła dziennego i skryła się w ponurej, niedostępnej grocie, w zapadłej Arkadii. Od tej chwili ziemia przestała rodzić, zasiewy zwiędły i zeschły, a ludzie zaczęli mrzeć z głodu. Zeus, zdjęty litością nad rodem ludzkim, wysłał boga Pana, aby odszukał boginię, której ślad zupełnie zaginął. Pan wywiązał się dobrze z polecenia i doniósł niebawem Zeusowi o schronieniu zagniewanej siostry. Bogowie i boginie zaczęli więc odwiedzać rozżaloną Demeter i błagali ją, aby zaniechała zgubnego gniewu. Prośby odniosły pożądany skutek: Demeter pojawiła się znowu na ziemi, na polach, które na nowo zaczęły rodzić zboże i przynosić płody na pożytek ludzkości. Demeter nie spodziewała się wtedy, że bogowie kiedyś po raz drugi, i to jeszcze boleśniej ją skrzywdzą.

Wyspa Sycylia, słynąca z urodzajów i słusznie zwana w starożytności spichrzem Italii, była ulubioną siedzibą bogini rolnictwa. Na niej też wychowała się córka Demeter, Persefona, zwana też Korą, a przez Rzymian Prozerpiną, jedynaczka, którą bogini kochała taką miłością, na jaką zdobyć się może tylko serce najbardziej kochającej matki. Persefonie nie było tu smutno, gdyż nie była sama; otaczało ją grono rówieśnic, okolicznych nimf, jak ona pięknych, jak ona wesołych. Razem bawiły się, razem tańczyły i śpiewały, przechadzały się po kwiecistych błoniach84, zrywając kwiaty i wijąc wieńce. Gdy tak raz — a był to piękny dzień wiosenny — bawiły się wesoło na łące, nagle rozwarła się ziemia i ukazał się z czeluści czarny rydwan, zaprzężony w czwórkę czarnych, dyszących ogniem rumaków, a na nim sam Hades, bóg podziemia. Rzucił okiem na dziewczęta, które przestraszone pierzchły85 na wszystkie strony, spostrzegł Persefonę i bez namysłu porwał ją w silne ramiona i postawił na wozie obok siebie. Żadna z bogiń, którym dotychczas ofiarował swą rękę, nie chciała zostać jego małżonką, bo wszystkie przerażała myśl, że w ponurym podziemiu, pogrążone w wiecznej ciemności, będą wieść smutny żywot. Żadna nie chciała zostać królową piekieł, żył więc Hades dotąd w stanie bezżennym. Teraz szczęśliwy wypadek dopomógł mu i oddał w jego ręce Persefonę, która miała zostać królową podziemia. Biedna córka Demeter, drżąca z przerażenia, na próżno wołała swe towarzyszki, na próżno wzywała matkę, wyciągała ręce ku bogom i darła z rozpaczy swe białe szaty! Towarzyszki ukryły się strwożone, matki nie było, bogowie nie słuchali jej błagania; ogniste rumaki gnały dalej i dalej, mimo narzekań i łez porwanego dziewczęcia. Jedna tylko nimfa, usłyszawszy rozpaczliwe wołanie o pomoc, wyszła z groty, w której mieszkała, i wyciągnęła ramiona, myśląc, że powstrzyma zuchwałego napastnika. Lecz Hades drwił z bezsilnych usiłowań; dzikim wzrokiem popatrzył na nimfę, która w tej chwili zamieniła się w jezioro; uderzył berłem o ziemię, a ziemia, drżąc w swych posadach, otwiera się z głuchym hukiem i pochłania rydwan, a z nim Hadesa razem z Persefoną.

Rozpaczy Demeter, gdy nie znalazła ukochanej córki, nie da się opisać. Nikt nie mógł jej nawet powiedzieć, co się stało z Persefoną — znikła i ślad po niej zaginął. Wtedy Demeter zaprzęgła do wozu dwa smoki, zapaliła od ognia wulkanu Etny dwie pochodnie, które wzięła w ręce, i szukała córki po całym obszarze ziemi.

Pewnego razu bogini, znużona długą podróżą i skwarem słonecznym, zatrzymała się u brzegu potoku, aby ugasić dokuczliwe pragnienie. Lecz chłopi, zgromadzeni właśnie na brzegu, dopuścili się niewczesnego żartu i zmącili czystą jak kryształ wodę. Rozgniewana bogini skropiła nieopatrznych dowcipnisiów wodą i zamieniła ich w żaby. Innego znowu dnia wstąpiła do przydrożnej chaty i trapiona głodem prosiła staruszkę, którą tam zastała, o jakiś posiłek. Dostała polewkę ze słodu i miodu i poczęła ją jeść tak chciwie, że stojący obok wyrostek zaczął się śmiać z bogini. Oburzona Demeter wylała resztkę potrawy na twarz chłopca, który natychmiast padł na ziemię, skurczył się i przemieniony w jaszczurkę pomknął w pobliskie krzaki.

W swej tułaczce Demeter przybyła do Attyki, w okolice miasta Eleusis86. Przybrawszy postać ubogiej staruszki, usiadła przy studni i oddając się smutnym myślom, wylewała gorzkie łzy. Właśnie przechodziły tamtędy córki króla tych stron i ujrzawszy zrozpaczoną staruszkę, poczęły wypytywać o jej dolę. Gdy usłyszały, że korsarze odarli ją z całego mienia i porzucili tu na wybrzeżu, że zmuszona nędzą pragnie przyjąć gdzieś służbę, aby zarobić na chleb, wzruszone królewny zabrały ją do domu, do matki, która oddała jej najmłodsze dziecię do piastowania. Bogini zajęła się jak najtroskliwiej dzieckiem, pielęgnowała je dniem i nocą, karmiła ambrozją, pokarmem bogów, a nocą, kiedy myślała, że nikt jej nie podpatrzy, trzymała dziecię nad ogniem, aby jego ciało oczyścić z wszelkich śmiertelnych naleciałości i obdarzyć swego wychowanka nieśmiertelnością. Lecz raz naszła boginię królowa i widząc dziecko w płomieniach, zaczęła z krzykiem wymyślać i grozić niegodziwej piastunce. Wtedy Demeter zrzuciła z siebie pomarszczoną skórę i ubogie szaty i stanęła przed przerażoną królową w całym majestacie mieszkanki Olimpu. Wyrzucała nieopatrznej matce, że sama przeszkodziła temu, aby syn jej Triptolemos został nieśmiertelny, i rozkazała w Eleusis wznieść ku czci swej ołtarz i świątynię. Nazajutrz też król, posłuszny woli bogini, zwołał cały lud, opowiedział, co się stało, i obwieścił zgromadzonym rozkaz niebianki. Wkrótce potem stanął w Eleusis ołtarz i świątynia Demeter.

Tymczasem Demeter opuściła już to miasto i wędrowała dalej po świecie, szukając ukochanej córki. Towarzyszył jej Triptolemos, który przywiązany całym sercem do piastunki, nie chciał się już z nią rozstać. Dopiero kiedy po raz drugi zaszła do Attyki, Triptolemos pozostał już w Eleusis. Bogini obdarzyła go pługiem i broną i nauczyła uprawy roli, a on rozpowszechniał te wiadomości pośród mieszkańców Attyki. Toteż kiedy umarł, wdzięczny lud zaliczył go do herosów, tj. półboskich bohaterów ziemi attyckiej, i poświęcał mu ołtarze.

Po długiej wędrówce Demeter dowiedziała się wreszcie, co się stało z jej córką i gdzie się znajduje. Miał jej to wszystko powiedzieć widzący bóg słońca, a na ślad całkiem już pewny naprowadził ją biały welon Persefony, który bogini poznała; welon ten pływał na falach owego jeziora, w które Hades zamienił nieszczęsną nimfę, co ujęła się za Persefoną. Kiedy Demeter dowiedziała się o losie córki, pośpieszyła na wyżyny Olimpu, do pałacu Zeusa, i rzuciła się do nóg ojcu bogów, zraszając je obfitymi łzami; błagała go, aby jej zwrócił ukochaną jedynaczkę. Zeus uległ prośbom siostry i orzekł, że Persefona ma powrócić do matki, jeżeli tylko w podziemiu nie tknęła jeszcze żadnej strawy. Nie posiadając się z radości, Demeter pośpieszyła do podziemia, uszczęśliwiona całowała i ściskała odzyskane dziecię i już miała je czym prędzej zabrać z miejsc wiecznych ciemności — gdy wtem ktoś ze służby Hades zdradził, że Persefona zjadła w podziemiu kilka ziarnek owocu granatu! Na nowo śpieszy zatem biedna matka do tronu Zeusa, raz jeszcze rzuca mu się do nóg i błaga. Daremnie — nie zdołał już Zeus odwołać tego, co raz powiedział. Złagodził jednak swój srogi wyrok: pół roku, orzekł, będzie Persefona przebywała pod ziemią, drugą jego połowę może spędzać na ziemi.

Do mitu o Demeter i Persefonie, który odgrywał w Grecji bardzo ważną rolę, dodamy tu jeszcze kilka słów o synu Demeter, Plutosie. Plutos87, bóg bogactwa, chełpił się, jak opowiadają, pewnego dnia wobec Zeusa, jakoby tylko mądrych i cnotliwych obdarzał swą łaską. Zeus, rozgniewany zarozumiałością młodego boga, ukarał go utratą wzroku. Odtąd ślepy bóg bogactw nie rozróżnia godnych i niegodnych; jedni i drudzy cisną się do jego pałacu i wynoszą stamtąd obfite skarby. A jakiż pożytek ma z bogactw ten, kto ich nie umie mądrze użyć? Trwoni je nierozumnie, jak to co dzień widzimy, tak że wkrótce nie ma po nich ani śladu. Słusznie zatem starożytni mawiali, że Plutos przychodzi żółwim krokiem, ucieka zaś, jakby miał skrzydła.

Już w trakcie powyższego opowiadania o losach Demeter poznaliśmy, jak srogo karała ona tych, którzy ubliżyli jej czci. Okropnie też pomściła swą krzywdę na pewnym Tesalczyku. Zawinił on przez to, że ściął dąb w świętym gaju bogini, która go natychmiast skazała na karę: nigdy nienasyconego głodu. Trapiony wiecznym głodem, sprzedał nieszczęsny w krótkim czasie wszystko, co posiadał, wszystkie ruchomości i zagrodę, aby tylko mieć co jeść — a jadł bez wytchnienia. Wreszcie nawet swą córkę sprzedał w niewolę. Miała zaś dziewczyna taką czarodziejską moc, że zamieniała się w różne zwierzęta; raz zmieniła się w krowę, raz w łanię, to znów w owcę, i tak zawsze powracała do ojca, aby być na nowo sprzedana. Wyczerpały się jednak i te sposoby, aż cierpiący wilczy głód skazaniec nie miał go w końcu czym zaspokoić. Począł więc obgryzać i połykać kawały własnego ciała, póki nie zginął haniebnie.