43. Orfeusz i Eurydyka
Słynny mistrz lutni i pieśni, Orfeusz, był synem muzy Kaliope. Apollo darował mu lutnię, matka uczyła go muzyki. Kiedy śpiewał i przygrywał, ptaki zlatywały się do niego, ryby słuchały go w zachwycie, dzikie zwierzęta zbiegały się z borów, nawet drzewa i skały ruszały się z miejsca, żeby być bliżej czarownego władcy tonów.
Orfeusz kochał najtkliwszą miłością żonę swą Eurydykę. Umarła ona nagle, w kwiecie wieku, ukąszona przez żmiję. Orfeusz, płacząc i łkając, wzbudzał swymi żalami odgłos lasów i dolin, po których błąkał się teraz samotny. Wreszcie rozpacz poddała mu szaloną myśl: postanowił zejść do podziemia i uprowadzić stamtąd żonę.
Wiedziony żalem i tęsknotą zaszedł więc do krainy wiecznej ciemności. Niewystraszony groźnymi widokami, szedł śmiało naprzód, aż stanął przed tronem Hadesa i Persefony. Tu rozpoczął pieśń żałosną i tęskną: zasłuchane duchy zmarłych roniły łzy, Tantal przestał śledzić usuwającą się przed nim strugę, Danaidy zaprzestały czerpania wody, Syzyf usiadł na swym głazie, zapominając o trudzie, koło dręczące Iksjona stanęło, nawet Erynie po raz pierwszy się wzruszyły.
Hades i Persefona, rozrzewnieni grą i śpiewem nieszczęśliwego małżonka, pozwolili mu zabrać ze sobą Eurydykę, pod takim jednak warunkiem: ona miała iść za nim, on zaś miał nie oglądać się za siebie, zanim nie staną na ziemi. Niestety Orfeusz nie mógł się przemóc, żeby nie obrócić tęsknego spojrzenia na ukochaną żonę. W tej chwili znikła mu z oczu — na zawsze. Wprawdzie po raz drugi wstąpił do piekieł, ale Charon nie chciał go już przewieźć przez rzekę.
Odtąd, stroniąc od świata i ludzi, w głębokiej melancholii Orfeusz pędził nieszczęsny żywot. Pewnego dnia spotkały go menady, szalone towarzyszki Dionizosa, a widząc, że milczący i smutny, nie bierze udziału w ich weselu, z wściekłością rzuciły się na biedaka i rozszarpały go. Głowa Orfeusza i lutnia wpadły do rzeki, a fale poniosły je do morza i wyrzuciły na brzegach wyspy Lesbos, która słynęła w starożytności jako ojczyzna znakomitych poetów i poetek.
44. Perseusz
Królowi argiwskiemu102 Akrizjosowi przepowiedziała wyrocznia, że własny wnuk pozbawi go życia i tronu. Król miał córkę jedynaczkę, imieniem Danae. Aby więc zapobiec spełnieniu się wyroczni, kazał Akrizjos wybudować wieżę ze spiżu i w niej zamknął swą córkę. Ale moc bogów jest silniejsza od ludzkiej. Opowiadano, że sam Zeus w postaci złotego deszczu dostał się do wnętrza spiżowego więzienia i zawarł związek małżeński z królewną. Synem Danae i Zeusa miał być Perseusz. Kiedy przyszedł na świat, okrutny Akrizjos kazał matkę z dziecięciem zamknąć w skrzyni i rzucić na fale wzburzonego morza. Ale nimfy morskie, zdjęte litością, otoczyły opieką nieszczęsne ofiary i skierowały skrzynię ku pewnej wyspie, której król, zajęty właśnie łowieniem ryb, spostrzegł ją miotaną falami. W ten sposób Danae z dziecięciem została ocalona i zaznała u króla gościnnego przyjęcia.
Perseusz wyrastał na młodzieńca wielkiej siły i bohaterskiego umysłu. Pragnąc sławy i rwąc się do wielkich czynów, wybrał się na wyprawę w celu pozyskania głowy Meduzy, a zadanie to było tym trudniejsze, że nie znał drogi, którą mógłby się dostać do siedziby tego potwora.
Hermes i Atena, którym się to śmiałe przedsięwzięcie nadzwyczaj podobało, przybyli młodzieńcowi z pomocą i pouczyli go, że gdzieś daleko na krańcach Zachodu znajduje się ścieżka, którą zajdzie do Meduzy. Tam, rzekli bogowie, mieszkają straszne Graje, a jeszcze dalej Gorgony i Meduza.