Teraz do Heraklesa podeszła druga kobieta i tak przemówiła:

— I ja do ciebie przychodzę, Heraklesie, wiedząc, kim są twoi rodzice, i poznawszy w czasie twej nauki twoje zdolności. Dlatego też mam nadzieję, że gdybyś zechciał mnie słuchać, zdziałałbyś w życiu wiele rzeczy pięknych i dobrych. Nie będę cię łudziła nadzieją rozkoszy, lecz szczerze przedstawię ci, jak bogowie urządzili świat i jaki jest rzeczywisty stan spraw ludzkich. Oto bogowie nie dali ludziom żadnej dobrej i pięknej rzeczy bez znoju104 i usilnego starania. Musisz pracować, hartować ciało i wytężać umysł, lecz za to znajdziesz zadowolenie w samym sobie, będziesz pożyteczny dla ludzkości, doczekasz się uznania u bogów, a poczciwej sławy u ludzi.

Tu przerwała jej Nikczemność:

— Czy widzisz, Heraklesie, jaką żmudną i daleką drogę wskazuje ci ta kobieta, kiedy ja chcę cię powieść przyjemną i krótką do szczęśliwości?

Herakles nie wahał się długo. Nie słuchając dalszych słów obłudnej Nikczemności, odwrócił od niej oczy i poszedł prostą a zaszczytną drogą, którą mu wskazała Cnota — nią bowiem była ta druga, skromna kobieta.

Pierwsze czyny Heraklesa

Rozpoczął więc Herakles swój bohaterski żywot, obfity w czyny, które stały się najwyższym dobrodziejstwem dla ludzkości. Helladę szpeciło w owych czasach mnóstwo bagien, moczarów, nieprzebytych borów, a żyły w nich potwory czyhające na zgubę ludzką. Było też w Grecji pełno rozbójników, znęcających się w okrutny sposób nad wędrowcem, którego droga zawiodła w pobliże ich siedliska. Herakles postanowił oswobodzić ludzkość od trapiących ją podobnych wrogów, czy to w postaci człowieczej, czy zwierzęcej. Straszną zaś broń, maczugę, sporządził sobie z dzikiego drzewa oliwnego, wyrwanego razem z korzeniem z ziemi.

Pierwszego bohaterskiego czynu dokonał Herakles, licząc lat osiemnaście: zabił lwa, który napadał na trzody królewskie. Pokonawszy zwierzę, zdarł z niego skórę i zawiesił ją na plecach, zaś związane na piersiach łapy przytrzymywały skórę.

Wkrótce potem pośpieszył z pomocą rodzinnemu miastu, najniesłuszniej w świecie krzywdzonemu przez sąsiadów. Mimo trudnych warunków, zebrawszy zaledwie drobną garstkę wojowników, pobił nieprzyjaciół na głowę, a nawet zajął i spalił ich miasto. Sława tej bohaterskiej wyprawy rozbrzmiała po całej Helladzie; sami bogowie wyrazili podziw dla Heraklesa i obdarzyli go hojnie: Atena dała mu pancerz, Apollo strzały, Hefajstos złoty kołczan, Hermes miecz.

Niewiele też upłynęło czasu, a bogowie olimpijscy wezwali Heraklesa na pomoc w wojnie z gigantami, o czym już napisaliśmy na początku tej książki.