Eurysteusz, który tymczasem objął rządy w Mykenach, powołał przed siebie Heraklesa. Opierając się na owej nieszczęsnej przysiędze Zeusa, o której powyżej wspomnieliśmy, zażądał od niego, aby mu się zupełnie oddał w służbę. Gdy sam Zeus polecił Heraklesowi usłuchać tego rozkazu, bohater nie posiadał się z żalu i wpadł w głęboką zadumę, którą Hera, jego nieprzyjaciółka, zamieniła w szaleństwo. Wyrocznia delficka, do której się następnie udał, złagodziła jego los o tyle, że bezwzględną służbę u Eurysteusza zamieniła na obowiązek wykonania dziesięciu prac, które mu ten jego król i pan poleci. Herakles podjął się tego i dokonał takich prac, o jakich nikt przedtem nie śmiał nawet pomyśleć.
Pierwsza praca. Lew nemejski
Niesłychanej wielkości lew od dłuższego już czasu pustoszył okolice świątyni Zeusa w Nemei. Dopiero po długiej wędrówce Heraklesowi udało się go spotkać, szukał go zaś, bo Eurysteusz polecił mu zabicie potwora. Próbował przeszyć go strzałą, lecz przekonał się, że strzały nie ranią jego ciała. Po trzecim strzale lew zobaczył przeciwnika, który dotychczas ukrywał się przed jego wzrokiem. Nasrożył spojrzenie, najeżył grzywę i skurczył grzbiet, gotując się do skoku. Już podniósł się z ziemi, już się rzucił, gdy Herakles maczugą uderzył go w kark. Lew upadł na ziemię i znów powstał, chwiejąc się na nogach. Tymczasem bohater zaszedł go z tyłu, uchwycił za szyję obiema rękami, ścisnął i udusił. Chciał zedrzeć skórę z pokonanego zwierza, lecz nie mógł tego dokonać nożem, wykonał ten zamiar dopiero za pomocą jego własnych pazurów. Odtąd skóra lwa nemejskiego służyła mu za odzież. Gdy zjawił się w niej przed Eurysteuszem, król Myken przeraził się tak bardzo, że ze strachu wlazł do ogromnej beczki z brązu. Odtąd Eurysteusz już nigdy nie widywał się z bohaterem osobiście, lecz porozumiewał się z nim i przekazywał mu swe zlecenia za pośrednictwem jednego ze swych krewnych.
Druga praca. Hydra lernejska
Na moczarach lernejskich105 w Argolidzie106 mieszkała Hydra, straszny wąż czy też smok, potwór o dziewięciu łbach, z których jeden był nieśmiertelny. Herakles wyprawił się z polecenia Eurysteusza na potwora lernejskiego, odszukał jego kryjówkę i puszczał do wnętrza jaskini strzałę za strzałą, aż zmusił go do opuszczenia jej. Teraz zaczął mu odcinać głowy; lecz gdy jedną odciął, w miejscu ściętej wyrastały natychmiast dwie nowe. Herakles, zdumiony tym niespodziewanym zjawiskiem, które udaremniało wszelkie jego usiłowania, właśnie przemyśliwał nad tym, co dalej począć, gdy nagle zjawił się w dodatku olbrzymi rak i zaczął ranić mu nogi. Herakles zdeptał raka, a przeciw wężowi użył pomocy towarzysza, którego sobie dobrał do tej pracy. Ten stanął obok Heraklesa i trzymał w ręku rozpalone głownie; ilekroć spadł jeden z łbów potwora, wypalał natychmiast ranę, tak że nie odrastał już nowy łeb. Gdy pozostała już tylko ostatnia, nieśmiertelna głowa, Herakles uciął ją tak jak tamte i przywalił olbrzymią skałą. Potem, rozrąbawszy cielsko Hydry, pomazał jadowitą krwią potwora swe strzały, tak że odtąd rany nimi zadane były nieuleczalne.
Trzecia praca. Łania kerynejska
W Górach Kerynejskich107 w Achai108 miała Artemida ulubioną łanię, o złotych rogach, a nogach z brązu. Łanię tę zapragnął Eurysteusz zobaczyć żywą. Była ona bardzo zwinna i po całym świecie uciekała przed ścigającym ją Heraklesem. Przez rok cały Herakles na próżno tropił jej ślady, aż przewędrowawszy mnóstwo krajów, znalazł się z powrotem w Achai, skąd wyszedł. Teraz dopiero udało się bohaterowi przestrzelić nogę zwierzęcia. W ten sposób zdołał ją pochwycić i zanieść do Myken. W drodze spotkali go Apollo i Artemida, która uniesiona gniewem, chciała mu odebrać zdobycz. Uspokoiła się wreszcie, gdy Herakles przypomniał jej, że tak uciążliwą wyprawę podjął tylko z woli Eurysteusza, której sami bogowie kazali mu słuchać.
Czwarta praca. Dzik erymantejski
W Arkadii, na górze Erymantos, przebywał ogromny dzik, będący postrachem całej okolicy. Tropiąc go, zaszedł Herakles do groty gościnnego centaura. Zajadał on właśnie surowe mięso, Heraklesowi zaś zastawił pieczeń. Gdy Herakles zjadł i zażądał wina, centaur oświadczył mu, że ma wprawdzie beczkę starego, wytrawnego wina, lecz nie jest ono jego wyłączną własnością i należy także do innych centaurów. Herakles nalegał jednak, więc centaur wytoczył beczkę i otworzył. W tej chwili centaurowie poczuli zapach wina i zeszli się ze wszech stron, grożąc mu i nacierając na niego, lecz Herakles powalił ich wszystkich strzałami. Ku swemu niezmiernemu żalowi zranił jednak mimo woli także centaura Chirona, który był niegdyś jego nauczycielem. Spomiędzy wszystkich centaurów jedynie Chiron był nieśmiertelny; zatruta strzała sprawiała mu okropne męki, przywoływał śmierć, aby je zakończyła, a nie mógł się jej doczekać. Wtedy Herakles przyrzekł mu, że przyśle mu boga śmierci, wybawcę od wszystkich męczarni. Inni centaurowie zginęli wszyscy, a między nimi i ten, który tak gościnnie przyjął Heraklesa; nie został raniony przez bohatera, zadrasnął się przypadkiem jadowitą strzałą, którą wyciągnął jednemu z rannych.
Po tej przygodzie Herakles przybył do lasu, w którym znajdował się dzik erymantejski. Wymyślił na niego osobliwy sposób: mając bardzo donośny głos, krzyczał ze wszystkich sił i straszył tym dzika, który nieustannie przed nim uciekał. Właśnie tego życzył sobie Herakles. Pędził go w stronę, gdzie leżało bardzo dużo śniegu, a to przeszkodziło zwierzęciu w dalszej ucieczce. Herakles dopadł go teraz z łatwością, związał mu nogi silnymi powrozami i zaniósł go żywcem do Eurysteusza.