Piąta praca. Stajnie Augiasza
W owych czasach nawet dla króla nie było poniżeniem czy hańbą zajmować się czynnościami, jakie później uważano za ujmę dla wyższego stanowiska. Zwłaszcza wszelkie zajęcia wchodzące w zakres rolnictwa i pasterstwa nie miały w sobie nic upokarzającego. Pojmiemy więc, że Herakles bez ujmy dla swej czci mógł się podjąć zadania, jakie Eurysteusz mu nakazał.
Żył wtedy król, imieniem Augiasz, posiadający trzy tysiące sztuk bydła i koni. Budynki, w których trzymał te stada, nie były sprzątane od trzydziestu lat. Herakles z rozkazu Eurysteusza miał sam dokonać tej pracy. Zjawił się więc przed Augiaszem i ofiarował się, że wyczyści mu stajnie. Król, wielce ucieszony, obiecał mu za tę czynność dziesiątą część swoich stad. Do olbrzymiej pracy Herakles zabrał się bardzo zręcznie. Rzekę, która płynęła opodal, wprowadził do stajni z jednej strony, a z przeciwnej wpuścił ją znowu we właściwe łożysko. Fale rzeczne wpadły z wielką siłą do stajni i w jednym dniu dokonały całej pracy. Augiasz wzbraniał się jednak dotrzymać obietnicy, a Herakles, mszcząc się za tę krzywdę, zabił niewdzięcznika.
Szósta praca. Ptaki stymfalijskie
W Arkadii, na Jeziorze Stymfalijskim, w miejscu zupełnie niedostępnym, chował się osobliwy rodzaj ptaków. Miały żelazne pazury i żelazne dzioby, którymi przebijały nawet najgrubszą skórę, a okryte były żelaznymi piórami, które mogły wyrzucać w dal jak strzały. Ptaki stymfalijskie były istną plagą całej okolicy, co dzień padały ich ofiarą zwierzęta i ludzie. Gdy Herakles przybył nad Jezioro Stymfalijskie, otoczyło go ze wszech stron groźne ptactwo, tak że nie wiedział, co począć. Wtem ktoś lekko dotknął jego ramienia. Obejrzał się i zobaczył olbrzymią postać Ateny, która dała mu parę ogromnych grzechotek z brązu. Z tymi grzechotkami w ręku Herakles stanął na wzgórzu i uderzając jedną o drugą, sprawił tak straszliwy hałas, że wypłoszone ptaki poczęły wzlatywać. Teraz napiął łuk i zabił wiele ptaków strzałami, reszta uleciała gdzieś za siódmą górę i nie powróciła już nigdy.
Siódma praca. Byk kreteński
Władca Krety Minos oświadczył raz Posejdonowi, że nie posiada godnej go ofiary, i przyrzekł, iż spali na ołtarzu boga pierwsze stworzenie, które wyjdzie z morza na ląd. Wkrótce z fal morskich wyszedł prześliczny byk niezwykłej wielkości. Ujrzawszy go, Minos wolał cudowne zwierzę włączyć swoich trzód, a Posejdonowi ofiarował na jego miejsce inną sztukę bydła. Posejdon, słusznie obrażony i rozgniewany, zesłał na byka taki szał, że stał się postrachem całej wyspy; biegał po niej rozwścieklony, czyniąc wokół wielkie spustoszenie. Herakles chwycił go żywcem, poskromił zupełnie, usiadł nawet na jego grzbiecie i przyjechał tak aż do Myken, do Eurysteusza, gdzie puścił go na wolność.
Ósma praca. Konie Diomedesa
Król Diomedes posiadał ziejące ogniem konie, które karmił mięsem ludzkim, a mianowicie każdego cudzoziemca, który przybył do jego kraju, przeznaczał na strawę ulubionym rumakom. Herakles ukarał bezbożnika, urągającego świętym prawom gościnności, taką samą śmiercią, jaką on zadawał obcym przybyszom, a konie zaprowadził do Myken. Jeszcze w późniejszych wiekach chowały się tam konie pochodzące od tych Diomedesowych; sławny rumak Aleksandra Wielkiego109, Bucefał, należał do ich rodu.
Załatwiwszy się z końmi Diomedesa, Herakles przyłączył się do wyprawy Argonautów, o czym będzie mowa później.