Dziewiąta praca. Pas Hipolity, królowej Amazonek

W Azji Mniejszej110 mieszkały Amazonki, osobliwe plemię kobiet, którego jedynym zajęciem była wojna. Podejmowały wyprawy wojenne nawet w dalekie kraje, a wszędzie znane były z nieustraszonej odwagi. Ich królowa, Hipolita, posiadała przecudnej roboty pas, dzieło Hefajstosa. Gdy córka Eurysteusza zażądała tego pasa, Herakles musiał wyprawić się z wojskiem przeciw Amazonkom, ale ich królowa, szanując go jako wielkiego bohatera, oświadczyła, że gotowa jest oddać pas. Wtedy Hera, niezadowolona z pokojowego załatwienia sprawy, przybrała postać Amazonki i rozpowszechniała wieść, jakoby Herakles miał zamiar porwać Hipolitę i zawieść ją do swej ojczyzny. Amazonki zawrzały gniewem i rozpoczęły walkę, która jednak zakończyła się ich porażką, Herakles zaś powrócił szczęśliwie do domu z pasem ich królowej.

Dziesiąta praca. Trzody Geriona

Gerion, olbrzym o trzech głowach, trzech ciałach, sześciu rękach i sześciu nogach, mieszkał na najdalszym Zachodzie, na ostatecznych krańcach ziemi. Posiadał najliczniejsze trzody na świecie, które Herakles miał przyprowadzić Eurysteszowi. W tym celu bohater wybrał się z wojskiem i zaszedł aż tam, gdzie dzisiaj znajduje się Cieśnina Gibraltarska, a wtedy łączyły się przesmykiem Europa z Afryką. Herakles rozdarł przesmyk i w taki sposób rozdzielił obie części świata, tak że odtąd Morze Śródziemne łączy się z Oceanem Atlantyckim. Na pamiątkę tego czynu ustawił tam na dwóch przeciwnych wybrzeżach skały, które starożytni nazwali „Słupami Herkulesa” i uważali za krańce świata. Wreszcie Herakles dotarł do celu wyprawy, zabił olbrzyma pilnującego trzód królewskich i dwugłowego psa, który mu w tym pomagał. Walczył też Herakles dzielnie z samym królem Gerionem i jego wojskiem. Herę, która przybyła królowi na pomoc, zranił, tak że czym prędzej powróciła na Olimp; Geriona przebił strzałą w okolicy żołądka, tam gdzie zrastały się jego trzy ciała. Zawładnąwszy nareszcie trzodami, pędził je przez wiele krain, aż dotarł do Myken.

*

Herakles wykonał szczęśliwie dziesięć prac, które nałożyła na niego wyrocznia, wyszedł zwycięsko z największych niebezpieczeństw. Daremnie, wymyślając coraz nowe zadania, spodziewał się niecny król Myken, że Herakles nie wróci żywy, że raz wreszcie zginie krewniak, którego tak bardzo nienawidził. Zawiódłszy się w swej nadziei, nędznik chwycił się innego sposobu. Tłumacząc więc Heraklesowi, że oczyszczenie stajni Augiasza, jako wykonane za zapłatę, i wypłoszenie ptaków stymfalijskich, doprowadzone do skutku z pomocą bogini Ateny, nie mogą być zaliczone do dziesięciu prac, których Herakles się podjął, wysłał bohatera na dwie nowe wyprawy, jeszcze niebezpieczniejsze i trudniejsze niż poprzednie.

Jedenasta praca. Złote jabłka Hesperyd

Zaślubiny Zeusa z Herą uczcili wszyscy bogowie darami. Darem Gai było rozłożyste drzewo, rodzące złote jabłka, które wyrosło na zachodnich krańcach świata. Cudownego drzewa strzegły cztery dziewice, Hesperydy, i nigdy niezasypiający smok o stu głowach, z których bez przerwy wydobywał się przeraźliwy syk. Po te jabłka musiał się wyprawić Herakles.

Nikt nie znał drogi do miejsca, w którym przebywały Hesperydy. Błąkając się więc to tu, to tam, Herakles korzystał z każdej sposobności, jaka się nadarzyła, i dokonał wielu bohaterskich czynów. I tak zaszedł aż do gór Kaukaz i zobaczył tam przykutego do skały Prometeusza, spędzającego dni w męczarniach, zadawanych mu przez nigdy nienasyconego sępa. Herakles, zdjęty litością, przeszył strzałą krwiożerczego ptaka, a Prometeusza uwolnił od oków111. Ponieważ zaś według przysięgi Zeusa męczarnie Prometeusza miały się skończyć tylko w takim przypadku, gdyby ktoś dobrowolnie poniósł za niego śmierć, trzeba więc było teraz czekać, aż znajdzie się ktoś, kto by chciał złożyć w ofierze swoje życie. Któż zaś mógł bardziej pożądać śmierci, jak centaur Chiron, który zraniony zatrutą strzałą, skazany był z powodu swej nieśmiertelności na wieczyste męki. Jemu uśmiechała się śmierć, bo uważał ją za wybawienie, z rozkoszą więc poświęcił się za Prometeusza i tak dokonał oswobodzenia szlachetnego dobroczyńcy ludzkości.

Od Prometeusza Herakles dowiedział się o dalszej drodze, Powędrował więc do olbrzyma Atlasa, który podtrzymywał na swych barkach całe sklepienie niebios. Atlas oświadczył Heraklesowi, że sam przyniesie mu żądane jabłka, jeżeli za niego tymczasem potrzyma firmament112. Bohater zastąpił Atlasa, a ten, rad, że się pozbył niewygodnego brzemienia, pobiegł do ogrodu Hesperyd. Uśpił smoka, uprosił Hesperydy i zerwał kilka jabłek. Ale gdy zakosztował błogiej swobody, nie chciało mu się już powracać do pełnionego od tylu wieków ciężkiego obowiązku, dość miał już dźwigania nieba. Wtedy Herakles rzekł do niego: