Admet wzdrygnął się na te słowa i nie chciał nic wiedzieć o tak niebywałym poświęceniu. Ale daremnie przekonywał, daremnie prosił, Alkestis stanowczo oświadczyła, że wykona swój zamiar i nic nie zdoła zmienić jej woli. Musiał więc król zgodzić się na wspaniałomyślną ofiarę żony i zalewając się łzami, przysiągł jej, że nie weźmie drugiej małżonki. Alkestis umarła.

Właśnie w tym czasie, gdy dobrowolna śmierć królowej pogrążyła pałac Admeta w głębokim smutku, przybył Herakles, od dawna dobry znajomy króla, nic nie wiedząc o tym, co zaszło. Admet, w żałobnej odzieży, wyszedł mu naprzeciw i nie chcąc zasmucić gościa, oświadczył, że umarła mu jakaś daleka krewna. Uspokojony Herakles poszedł więc do pokojów gościnnych i zasiadł do pełnego dzbana i do obfitej uczty. Lecz i tu uderzył go znowu dziwny smutek sług, od nich też dowiedział się całej prawdy.

Zapytał, gdzie pochowano Alkestis. Udał się natychmiast do grobowca i czekał tam na boga śmierci, który miał przybyć po przygotowaną dla niego ofiarę. Kiedy się zjawił, Herakles pokonał go i wyprowadził z grobowca na świat milczącą, bladą królową. Inne podanie opowiada, że Herakles po raz drugi poszedł do piekieł i wykradł stamtąd Alkestis. Prowadząc Alkestis, z głową zakrytą grubym, czarnym welonem, przybył z powrotem do pałacu królewskiego. Admet, któremu nieznana postać wzrostem i chodem przypominała dopiero co utraconą małżonkę, na ten widok uczuł srogi ból w sercu i łkając, ocierał obficie płynące łzy.

— Przyjacielu — odezwał się Herakles — zobacz, kogo ci przywiodłem, i połóż kres swemu żalowi!

To mówiąc, zdjął zasłonę z oblicza Alkestis. Admet w pierwszej chwili osłupiał z zdumienia i radości, potem słaniając się z nadmiaru uczucia, niepewny, czy to duch i złudzenie, czy rzeczywista Alkestis, pochwycił w ramiona drogą małżonkę.

Wesele zajęło miejsce czarnej żałoby i szczęście oświecało znowu jasnymi promieniami gród królewski. Tak cudownie odpłacił się Herakles za doznaną u przyjaciela gościnność.

Herakles niewolnikiem królowej Omfale

Porwany chwilowym szałem, nieświadomy Herakles zabił swego przyjaciela, królewicza Ifitosa. Wkrótce jednak poczuł gorzkie wyrzuty sumienia i udał się do wyroczni o radę, jak odpokutować za swój czyn. Wyrocznia nakazała mu, żeby dał się sprzedać na trzy lata jako niewolnik, a otrzymanymi pieniędzmi wynagrodził ojca Ifitosa; grzywna uchodziła wtedy za odpowiednią karę za zabójstwo. Spełniając polecenie wyroczni, Herakles udał się na targ i wmieszał się w tłum wystawionych na sprzedaż niewolników. Tu kupiła go lidyjska114 królowa Omfale. I w tej służbie wyprawił się Herakles zrazu na niebezpieczne przygody i złożył wiele dowodów bohaterskiego ducha, aż później wskutek zrządzenia Hery zniewieściał najzupełniej. On, dotąd najdzielniejszy ze wszystkich bohaterów, teraz, odziany w szaty kobiece, zasiadał do stołu z niewolnicami królowej, za krosnami albo przy kołowrotku, i tkając lub przędąc, opowiadał dzieje swego żywota, najgorliwiej dbając o to, żeby na czas uporać się z wyznaczoną robotą, trzęsąc się ze strachu, aby królowa nie ganiła go za niedbalstwo. Dopiero kiedy minęły trzy lata niewoli, przywdział jak dawniej lwią skórę i wyruszył w świat na nowe przygody.

Koniec Heraklesa

Wkrótce potem Herakles ożenił się z królewną Dejanirą. Ojciec Dejaniry był niemałym w kłopocie, gdy oświadczyli się o nią równocześnie bóg pobliskiej rzeki i Herakles. Walka obu rywali miała rozstrzygnąć, czyją będzie żoną Dejanira. Odbyła się więc straszna i niezwykła walka pomiędzy zaciętymi przeciwnikami. Bóg rzeki zmieniał kilkakrotnie swą postać, stawał się to smokiem, to bykiem, aż wreszcie Herakles powalił go na ziemię i złamał mu róg. Wtedy dopiero musiał przyznać się do przegranej, a Herakles otrzymał rękę Dejaniry. Urodził im się synek, nazwany Hyllos.