— Z wroga stań się moim przyjacielem, czyż to nie wystarczy?

Obaj bohaterowie rzucili się sobie w objęcia i poprzysięgli sobie dozgonną przyjaźń. Przysięgi tej dochowali wiernie. W taki to dziwny sposób zawiązała się przyjaźń Tezeusza z Pejritoosem.

Wkrótce potem odbywało się wesele Pejritoosa z królewną Hippodamią. Na gody118 przybyli nie tylko najznakomitsi spośród Lapitów, lecz także wielu centaurów, którzy choć w wiecznej niezgodzie z Lapitami, tym razem przyjęli jednak zaprosiny. Było też wielu książąt tesalskich i był, rozumie się, także najserdeczniejszy przyjaciel pana młodego, Tezeusz. Wszyscy goście weselni zasiedli wspólnie do uczty.

Zabawa ciągnęła się już długi czas i nic nie zakłócało ogólnej wesołości. Stoły zastawiono smacznymi potrawami, wino było dobre, nie dziw więc, że po gościnnych komnatach króla Lapitów rozbrzmiewała swobodna rozmowa, pieśni i wesołe okrzyki. Gdy jednak nadmiar wypitego wina zaczął już działać na umysły zgromadzonych, jednemu z obecnych centaurów przyszła do głowy szalona fantazja porwania panny młodej. Nagle osłupiali goście ujrzeli, jak centaur, chwyciwszy królewnę za włosy, wlecze ją za sobą, i usłyszeli przeraźliwe wołanie o pomoc opierającej się dziewicy. W mgnieniu oka wesele zamieniło się w bitwę, pałac królewski w pole walki: stanęli centaurowie z jednej strony, Lapici, Pejritoos i Tezeusz z drugiej. Tezeusz zwrócił się przeciw centaurowi, który porwał pannę młodą, i uwolnił ją z rąk szaleńca. Centaur uderzył króla ateńskiego w pierś, Tezeusz zaś, porwawszy zrobiony z brązu dzban misternej roboty — bo broni w sali nie było — cisnął nim i uderzył w głowę napastnika, tak że zalany krwią, runął na ziemię.

Walka, tym krwawsza i straszliwsza, że walczono dzbanami, świecznikami i innymi sprzętami, co komu w ręce wpadło, skończyła się dopiero późno w nocy zupełną klęską centaurów.

Hippolit

Pierwszą małżonką Tezeusza była owa królowa Amazonek, której pas Herakles zaniósł do Myken. Po jej śmierci Tezeusz zawarł powtórne śluby z Fedrą, młodszą siostrą Ariadny. Fedra, kobieta bardzo przewrotna, nie wzdragała się nawet namawiać swego pasierba Hippolita, syna Tezeusza z pierwszego małżeństwa, żeby własnego ojca pozbawił tronu i życia, a sam objął rządy i się z nią ożenił. Hipolit z oburzeniem odepchnął podobną myśl i opuścił dom rodzicielski, aby nie widzieć więcej przewrotnej macochy. Tezeusz w tym czasie bawił właśnie za granicami kraju. Fedra postanowiła w osobliwy sposób zemścić się na młodzieńcu, który nie uległ jej występnym namowom: postanowiła zginąć sama, aby tylko tym pewniej zgotować zgubę Hippolitowi. Gdy Tezeusz powrócił do Aten, zastał Fedrę nieżywą, a w jej skostniałej dłoni znalazł kartkę z napisem: „Hippolit jest powodem mego samobójstwa; namawiał mnie do zbrodni, którą wzdragałam się spełnić”.

Król nie chciał wierzyć własnym oczom. Nieobecność Hippolita zdawała się potwierdzać straszne oskarżenie Fedry. Miotany boleścią i rozpaczą, Tezeusz zwrócił się z prośbą do Posejdona, któremu ze wszystkich bogów oddawał szczególną cześć.

— Posejdonie! – zawołał. — Zamiast trzech próśb, które obiecałeś mi spełnić, spełnij jedną! Niechaj mój syn przeklęty zginie!

W chwili kiedy ojciec rzucił na niego to straszne przekleństwo, Hippolit jechał nad brzegiem morza powozem ciągniętym przez czwórkę koni. Nagle jakiś potwór wyszedł z fal, a kierując się prosto na konie, sprawił, że spłoszone, poniosły. Woźnica spadł z powozu, a rumaki wlekły za sobą jego ciało i tłukły nim o ziemię w szalonym biegu.