Złote runo
Pewien król beocki132 miał dwoje dzieci, Fryksosa i Helle. Po śmierci ich matki pojął drugą małżonkę. Fryksos i Helle doznawali od macochy ciągłych przykrości, nastawała nawet na ich życie. Pewnej nocy ukazała się dzieciom zmarła matka i wyjawiła im, że niegodziwa macocha ma zamiar targnąć się niebawem na ich życie; dlatego też poleciła im jak najrychlej opuścić nieszczęsny dom. Przyprowadziła im też barana o szczerozłotym runie, który miał ich lądem i morzem zanieść w dalekie, bezpieczne kraje.
Fryksos i Helle, pożegnawszy się czule z dobrą matką, ze łzami w oczach dosiedli barana i wzniósłszy się na nim w powietrze, popędzili w dal. Tak przebywali lądy i morza, góry i rzeki. Kiedy jednak unosili się ponad cieśniną morską oddzielającą Europę od Azji, Helle ześliznęła się ze złotego barana i wpadła do morza. Bóg tego morza pojął ją za małżonkę, a cieśnina odtąd nazywa się Hellespontem133, tj. morzem Helli.
Fryksos podążył dalej sam i zatrzymał się dopiero w dalekiej krainie Kolchidzie134, na wschodnich kresach Morza Czarnego, gdzie doznał u króla gościnnego przyjęcia. Tam z barana złożył dziękczynną ofiarę Zeusowi, zaś jego runo135 powiesił w świętym gaju. Złotego runa strzegł odtąd groźny smok, a wieść o nim rozeszła się niebawem daleko po wszystkich krajach. (Ryc. 47, malowidło w Pompejach, przedstawia spadnięcie Helle w nurty Hellespontu.)
Jazon
Fryksos już nie żył, gdy w pewnym mieście Tesalii wstąpił na tron król Pelias. Panował zaś bezprawnie, gdyż pozbawił tronu własnego brata, a jego syna, Jazona, byłby nawet zabił, gdyby go w porę nie ocalono. Jazona oddano na wychowanie centaurowi Chironowi, który, jak to już wiemy, słynął jako nauczyciel znakomitych bohaterów.
Gdy Jazon dorósł i odpowiednio się wykształcił, postanowił zażądać od Peliasa tronu, który mu się prawnie należał. W drodze spotkał staruszkę, która prosiła go, aby ją przeniósł przez rzekę. Pod postacią staruszki ukrywała się bogini Hera, nieprzyjaciółka Peliasa. Gdy Jazon, spełniając prośbę staruszki, przenosił ją na drugi brzeg, zgubił w mule rzecznym sandał z jednej nogi i tylko w jednym sandale przybył do miasta, w którym panował stryj. Stanął na rynku w tej właśnie chwili, gdy Pelias, otoczony całą ludnością, składał uroczystą ofiarę. Oczy wszystkich zwróciły się na niezwykłej urody młodzieńca i sam Pelias spojrzał ciekawie na przybysza. Nie wiedział, kto to, lecz zmieszał się, zbladł i zadrżał. Spostrzegł bowiem u wędrowca sandał na jednej tylko nodze, a pamiętał dobrze, że wyrocznia kazała mu wystrzegać się człowieka, który przybędzie do niego o jednym sandale. Ukrywając zmieszanie, przyjął życzliwie Jazona, który wymienił mu swe imię i oświadczył, że wychował się u Chirona i przybywa przypomnieć sobie strony rodzinne.
Przez kilka dni Jazon zapoznawał się z krewnymi i powinowatymi, których miał bardzo wielu, a szóstego dnia poszedł w ich towarzystwie do Peliasa i zażądał od niego tylko władzy królewskiej, a wszystko inne, co stryj bezprawnie posiadł: trzody bydła i stada koni, pola i łąki, które zabrał bratu, chciał mu pozostawić. Pelias oświadczył mu, że wysłucha jego prośby, lecz w zamian żąda od niego innej przysługi.
— Od dawna — rzekł — trapią mnie przykre sny; ukazuje mi się nocą Fryksos i żąda, żebym przywiózł do Grecji jego ciało i złote runo z Kolchidy. Jestem stary, ale ty, w pełni sił młodzieńczych, zdołasz to uczynić. Jedź, okryj się sławą, przywieź zwłoki Fryksosa i runo, a oddam ci tron i berło ojcowskie.
Nie omylił się chytry Pelias, że dla młodzieńca wychowanego na bohatera sposobność uzyskania sławy będzie miała najpotężniejszy urok, że goniąc za nią, pozostawi stryjowi spokojne zasiadanie na tronie. Miał przy tym i tę nadzieję, że wyprawa się nie uda i Jazon nigdy z niej nie wróci. Istotnie Jazon zapomniał o teraźniejszości, o swoich prawach do tronu, o ohydnym postępowaniu Peliasa, i wszelką myśl skierował ku awanturniczemu przedsięwzięciu.