Ojciec Jazona był wtedy już tak stary i osłabiony, że ledwie się trzymał na nogach. Jazon więc prosił Medeę, żeby odmłodziła staruszka. Modliła się przez dziewięć dni i dziewięć nocy do bóstw piekielnych, uganiała się w powietrzu na swym wozie ciągniętym przez parę smoków i wszędzie szukała potrzebnych ziół. Wreszcie, gdy czary były już należycie przygotowane, przystąpiła do dzieła i starzec odzyskał z powrotem młodość i siłę na długie jeszcze lata.
Córki Peliasa, który również był już w podeszłym wieku, dowiedziawszy się o tym cudzie, zaczęły nalegać na Medeę, żeby i ich ojcu wyświadczyła to samo dobrodziejstwo. Medea pozornie zgodziła się na tę myśl i kazała im w nocy uciąć szyję śpiącemu Peliasowi, obiecując, że wleje w ciało czarowną siłę młodości. Córki wzdragały się na taką radę, lecz w końcu uwierzyły Medei i uczyniły, jak poleciła. Medea zaś tylko czekała tej chwili. Z pochodnią w ręku pobiegła na wieżę zamku, a na ten umówiony znak Jazon, oblegający już od dawna zamek, przypuścił szturm i zajął go z łatwością.
Według innego podania córki Peliasa z rozkazu Medei pokroiły jego ciało na drobne kawałki i czekały, aż czarownica ugotuje je w garnku i tym sposobem odmłodzi ojca. Za późno niestety spostrzegły, jak niemiłosiernie oszukała je przewrotna Kolchidka.
Smutny był koniec Jazona. Nie uzyskał tronu, musiał nawet opuścić strony rodzinne i przenieść się do Koryntu. Po dziewięciu latach pobytu w tym mieście zerwał śluby z Medeą, odepchnął ją i zamierzał zawrzeć nowy związek małżeński z Kreuzą137, córką króla korynckiego. Niewdzięczny mimo uszu puszczał wyrzuty Medei, która przypominała mu, jak dla niego opuściła ojczyznę, rodziców i krewnych, jak nie wahała się poświęcić własnego brata, żeby go ocalić, jak bez jej pomocy byłby dawno zginął. Zaklęcia Medei przebrzmiały bez skutku. Król Koryntu, który również życzył sobie zaślubin córki z Jazonem, rozkazał Medei, aby opuściła jego kraj na zawsze.
W dniu ślubu panna młoda otrzymała prześliczną złocistą szatę — był to dar Medei. Kreuza, uradowana nad wyraz mieniącą się w promieniach słońca szatą, wdziała ją czym prędzej, nie spodziewając się niestety, że dozna losu podobnego jak niegdyś Herakles. Straszny żar zaczął palić jej członki, nic nie zdołało go ugasić i królewna zginęła w najstraszniejszych męczarniach. Z bezsilną rozpaczą patrzył Jazon na katusze138 oblubienicy, potem zerwał się, aby pomścić jej śmierć na Medei.
Wracając do siebie, spostrzegł Medeę, jak unosiła się w obłokach na smoczym rydwanie, daleka od wszelkich pocisków zemsty ludzkiej. Najboleśniejsza jednak niespodzianka czekała Jazona, kiedy wszedł w progi domu: swoje ukochane dzieci zastał — martwe. Odchodząc, zamordowała je własna matka. Na ten widok Jazon porwał miecz i przebił nim swą pierś, kończąc własną ręką nieszczęsny i bezcelowy żywot.
Inne podanie opiewa, że Jazon, dręczony wyrzutami sumienia, błąkał się po świecie, nie zaznawszy już żadnej szczęśliwej chwili w życiu. Gdy pewnego dnia odpoczywał na Istmie Korynckim w cieniu okrętu Argo, okręt rozsypał się i pogrzebał bohatera pod spróchniałymi belkami.
Ryc. 48 to płaskorzeźba w willi Albani w Rzymie: Atena pomaga Argonautom przy budowie ich okrętu. Losy Medei były ulubionym przedmiotem sztuki malarskiej i rzeźbiarskiej. Ryc. 49, malowidło w Herkulanum, przedstawiające Medeę w groźnym rozdrażnieniu, przed dokonaniem zabójstwa dzieci, jest kopią jednego z najbardziej cenionych obrazów starożytności.
56. Potomkowie Tantala
Słyszeliście już o królu Tantalu, który okazał się tak niewdzięczny i zuchwały wobec bogów i za to musiał w Tartarze cierpieć męki wiecznego głodu i pragnienia.