Śmierć stu zalotników poruszyła całą Itakę i okoliczne wyspy. Krewni zabitych gotowali się do zemsty i szykowali wojsko. Kiedy po kilku dniach Laertes, Odyseusz i Telemach w licznym towarzystwie przyjaciół wracali ze wsi do miasta, napotkali wojsko sprzymierzonych nieprzyjaciół i rozpoczęła się walka. Niedługo jednak trwała, gdyż głos bogini Ateny, rozlegający się z wyżyn niebieskich, zakazał dalszego rozlewu krwi. Bogini w postaci Mentora pojawiła się na rynku miasta i pojednała Odysa z mieszkańcami; między rodem panującym a ludem zapanował wieczny pokój. Radosna wiadomość o tym dotarła wkrótce do pałacu; wyszła z niego Penelopa, otoczona służbą, w wieńcach i odświętnych szatach, aby powitać uroczyście króla. Odtąd para królewska żyła długie lata w niezamąconym szczęściu i spokoju.
60. Przygody Eneasza
Pobożny Eneasz, syn bogini Afrodyty, jeden z najdzielniejszych bohaterów trojańskich, po zagładzie ojczystego miasta uszedł śmierci, ocalili go bogowie. Gdy Grecy wtargnęli do miasta, Eneasz zerwał się do walki. Jednak wkrótce usłyszał wolę bogów, że ma zabrać ze sobą posążki bóstw opiekuńczych miasta do innych, bezpiecznych miejsc. Trzymając w ręku posążki, wziął na plecy swego starego ojca, a żonie polecił postępować za sobą. Tak torował sobie drogę wśród powszechnego zgiełku i zamieszania, przez miecze wrogów i płonące miasto. Żona Eneasza zginęła gdzieś w tej drodze, Eneasz zaś dotarł pomyślnie do wybrzeża morskiego, skąd odpłynął razem z innymi, którzy się szczęśliwie wydostali z Troi.
Długo trwała podróż Eneasza i jego towarzyszy i daleko go zaprowadziła. Gdy przybyli na Kretę, zdawało im się, że jest wolą bogów, aby tam osiedli. Wkrótce jednak z polecenia bogów musieli popłynąć dalej. W czasie tej tułaczki sędziwy ojciec Eneasza dokonał żywota.
Już siedem lat upłynęło, odkąd opuścili ojczyznę, a jeszcze nie stanęli w obiecanym kraju, na ziemi italskiej. Kiedy zbliżali się do tych stron, zaskoczyła ich burza, zesłana przez Junonę, która równie jak wszystkich Trojan, nienawidziła i Eneasza. Burza zagnała tułaczy w przeciwnym zupełnie kierunku — do Afryki. Tu przyjęła ich życzliwie królowa Dydona, która właśnie wtedy zakładała miasto Kartaginę153. Z rozkazu Jowisza Eneasz opuścił Afrykę i popłynął dalej, a królowa kartagińska, zawiedziona w nadziei, że Eneasz z nią się ożeni i pozostanie w Afryce, przebiła się mieczem.
Tymczasem Eneasz, straciwszy cztery okręty za sprawą ciągle wrogiej mu Junony, wybrał się w dalszą drogę i stanął na ziemi italskiej, gdzie za poradą wieszczki zstąpił, jak Odyseusz, do podziemia. Powróciwszy na światło dzienne, udał się do Lacjum154, krainy obiecanej mu przez bogów. Król tamtejszy przyjął go życzliwie i nie myślał przeszkadzać osiedleniu się Trojan w swym kraju, a nawet chciał wydać za przybysza swoją córkę. Junonie jednak nie był na rękę tak pomyślny obrót sprawy, namówiła więc jednego z sąsiednich królów, żeby rozpoczął wojnę z Trojanami. Wojna trwała dłuższy czas, szala zwycięstwa przechylała się to na tę, to na tamtą stronę, aż wreszcie Eneaszowi udało się zabić w pojedynku przeciwnika, a tym samym zakończyć długą walkę. Trojanie osiedlili się teraz w Lacjum bez przeszkody.
Na tym kończy poeta rzymski Wergiliusz opowiadanie w swej Eneidzie, epopei bohaterskiej Rzymian.
Syn Eneasza Julus założył miasto Alba Longa. Z dziejami tego miasta łączą się dzieje Rzymu. Romulus bowiem, założyciel stolicy świata starożytnego, Romy155, pochodził w prostej linii od Julusa.
W taki sposób Rzymianie początki swego miasta łączyli z prastarym, pamiętnym grodem trojańskim. Ród Juliów i cesarze julijscy156 uważali się za potomków Julusa, a więc Wenerę, której Julus był wnukiem, a Eneasz synem, czcili jako nieśmiertelną matkę swego rodu.