— Luteraninem?

— Powiadam „chyba”, nie mówię, że na pewno. Ale zdawało mi się, że we Francji panuje wolność wyznania?

— Naturalnie. I dlatego nie zajmujemy się w tej chwili jego wyznaniem, ale postępkami. W imieniu pana prefekta policji wzywam księdza, aby ksiądz powiedział, co o nim wie.

— Uchodzi za człowieka bardzo miłosiernego. Ojciec Święty zrobił go rycerzem Chrystusa; tego zaszczytu dostępują zazwyczaj tylko książęta; otrzymał go za znakomite usługi, jakie oddał chrześcijanom na Wschodzie. Ma też kilka wysokich orderów za przysługi wyświadczone różnym władcom i państwom.

— I nosi je?

— Nie, ale jest z nich dumny. Mówi, że woli nagrody przyznawane dobroczyńcom ludzkości niż jej niszczycielom.

— Ma jakichś przyjaciół?

— No tak, wszyscy jego znajomi są jego przyjaciółmi.

— Ale przecież musi mieć i wrogów?

— Jednego jedynego lorda Wilmore.