Villefort porwał lekarza za rękę.
— Ależ to niemożliwe! To chyba sen, mój Boże! Jakiś zły sen! To okropne słyszeć coś podobnego od takiego człowieka jak pan! Ale na litość, błagam, doktorze, powiedz mi, że możesz być w błędzie!
— Oczywiście, mogę się mylić, ale...
— Ale?
— Ale raczej się nie mylę.
— Doktorze, proszę się nade mną ulitować, od kilku dni zdarzyło mi się tyle nieprawdopodobnych rzeczy, że tracę rozum.
— Czy ktokolwiek inny badał panią de Saint-Méran?
— Nie.
— Czy posyłano do apteki jakąkolwiek receptę, której bym nie podpisał?
— Nie.